Historia Kamili Majdan z Warszawy

Weekend… 
Wydawać by się mogło – czas odpoczynku…

Wyjazd na rower, rekreacja na Polach Mokotowskich. Zajechaliśmy pod Stadion Skry, pojeździliśmy w około. 
I co widzę? Chodzi sobie piesek, spuszczony ogon.. Właściciela brak w promieniu kilometra... Młody, chudy z milionem kleszczy na sobie dosłownie WSZĘDZIE, ale psiak garnie się do ludzi, podszedł, jak tylko zobaczył zainteresowanie swoją osobą i od razu wpałaszował całą zawartość smakołyków, które nosi się już z przyzwyczajenia ze sobą, właścicieli wokół brak. Niestety na rower nie zabrałam obroży i smyczy (teraz już będę miała zawsze ze sobą!), wyciągnęłam sznurówkę z buta, jedyne co miałam pod ręką, bo pies oczywiście BEZ OBROŻY, BEZ ADRESATKI! Telefony, kto po nas przyjedzie, przecież nie dam rady przejść taki kawał drogi z rowerem i psem na sznurówce!!! Na Straż Miejską nie zadzwonię, bo wywiozą na Paluch od razu.. W końcu Pani Tatiana się zgodziła i była w 5 minut! (DZIĘKUJĘ!)

Tylko rowery i sznurówka... Już w samochodzie - ubrany w szelki, obrożę, ADRESATKĘ! i smycz! Na prawdę cudowny piesek! Grzeczny, spokojny, ułożony...

Kleszcz na kleszczu goni kleszcza  Przerażający widok  Te kleszcze były wszędzie, siedziały nawet jeden na drugim  Na oku wyglądał okropnie!!! Cała gałka oczna zaczerwieniona, wbił się chyba jako pierwszy, bo był największy ze wszystkich! Takie paskudztwo widziałam po raz pierwszy! Fuuuuuuuuuuuu. W uszach, na uszach, na szyi, na pysku, na łapach, pod pachami, w pachwinach, na brzuchu... Nie było chyba miejsca, gdzie nie byłoby kleszcza... Nie sposób było zrobić wszystkim nawet zdjęcia. Jedne były ogromne. Jedne były małe. A już najgorsze były te, które się przyczepiły chyba ledwo co i nie było ich widać na pierwszy rzut oka... Otarcia również były widoczne na całym maleńkim ciałku psiaczka  Pierwsze co zrobił po wejściu do lecznicy? Wypił pół miski wody!!!!!! Kontrola u weterynarza była niezbędna! Wyciągnięcie stada kleszczy. Pies „bez jaj”, więc prawdopodobnie ma właściciela, sprawdzamy czy ma czip – MA! 

Na szczęście zarejestrowany!

Dzwonię do „właścicieli”... Głos niedowierzania w słuchawce, przyjadą po niego jak najszybciej… Łącznie wyjęto około 45-50 kleszczy! Jeden wielki na oku. Wszędzie, gdzie były przyczepione - opuchlizna… Ogólny stan dobry, bardzo liczne otarcia i zadrapania na ciele, wyrwany pazur w przedniej łapce, ale ogólnie nie jest najgorzej.
To tylko część (i to chyba ta mniejsza..) Może nie widać zbyt dobrze, ale to są kleszcze.. Obrzydliwe, paskudne kleszcze... Ponad 40 sztuk !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dostał michę. Wykąpany. Wyczesany. Pies nie do poznania 

Wracamy do domu, czekamy na właścicieli, psiak wykąpany (niezbyt ładnie pachniał), od razu zrobił się piękniejszy, nakarmiony, bardzo wesoły i pogodny, od razu chciał się bawić. I co się okazało?

Piesek zginął 12.06.2013, bo? 

Wybiegł przez drzwi, gdy ktoś chciał wejść do środka, był BEZ OBROŻY I ADRESATKI! Wybiegł z bloku w okolicach Placu Bankowego, błąkał się przez całe 10 DNI, aż w końcu Mikropsy znalazły go na… POLACH MOKOTOWSKICH! Nie do pomyślenia jak pies potrafi przebiec taki kawał drogi…

Nauczka dla właścicieli Olka (bo tak ma na imię) oraz dla wszystkich innych, którzy uważają, że pies w domu nie musi chodzić w obroży i adresatce… Przecież grzeczny, słucha się, wraca na zawołanie... Takich sytuacji się nie przewidzi! Dajmy psom głos, żeby miały szanse wrócić do domu! Niech ma dwie obroże, cztery adresatki, na szelkach kolejne dwie, ale niech MA! Lepiej za dużo niż w ogóle! To bardzo ułatwi odnalezienie psa, a osobie, która go znajdzie – odnalezienie właścicieli!

Całe szczęście, że Olek znalazł właścicieli, mam nadzieję, że wszyscy wyciągną wnioski z tej historii, która mogła skończyć się dużo gorzej!

I weź wyjdź na rower.

Zaufali nam:

×

Masz pytanie? Napisz do nas!

Prosimy o wpisanie danych:

× W czym możemy pomóc?

 

Garfield i Reksio®

oficjalnym znakiem SAFE-ANIMAL

© Paws. All Rights Reserved.


Międzynarodowa Baza Danych SAFE-ANIMAL, ul. Wiatraczna 18, 72-004 Tanowo, Polska