Rafik wrócił do domu

W pewien lipcowy dzień wyszliśmy z mężem i naszym pieskiem Maxem na ostatni spacer przed godziną 22:00. Spacerując mijaliśmy znajome pieski z właścicielami, ale nagle podszedł do nas piesek którego wcześniej nigdy tutaj nie widzieliśmy. Średniej wielkości, czarnej maści. „Przyjacielsko” machał do nas ogonem, więc pogłaskaliśmy go i chcieliśmy iść już do domu, gdy ten zaczął iść za nami. Na początku myśleliśmy, że po prostu jest z kimś na spacerze, ponieważ miał obróżkę, więc rozejrzeliśmy się dookoła czy ktoś nie chodzi w pobliżu, ale nikogo nie było.

Piesek cały czas podążał za nami. Stwierdziliśmy, że przypniemy go smyczą naszego psiaka i obejdziemy osiedle dookoła sprawdzając czy nikomu nie uciekł. Niestety nikt pieska nawet nie kojarzył.
Krążąc z nim stwierdziliśmy, że może być głodny więc weszliśmy do sklepu i kupiliśmy mu kabanoski. Okazało się po rozmowie z kasjerką, że piesek chodzi po okolicy już od rana i nikt nie wie czyj on może być. Daliśmy maluchowi więc jeść i od razu się ożywił, postanowiliśmy iść do naszego domu we czwórkę i dać małemu pić, bo skoro się tu tuła tak długo, to na pewno jest spragniony.

Naszego Maxia odprowadziliśmy do domu. Ja zniosłam pod klatkę wodę i jeszcze trochę jedzenia, na które „czarny” - jak go chwilowo ochrzciliśmy - się rzucił. Widać było w jego oczach wdzięczność. Baliśmy się jednak wziąć go do domu na noc, ponieważ nasz staruszek zawsze był jedynym, a dodatkowo chyba miał uraz do psów, z racji tego że miał ciężkie przeżycia zanim do nas trafił. Próbowaliśmy się dodzwonić na straż miejską. Niestety bezskutecznie, gdyż dobiegała już godzina 23:00. Policja odpada - oni się tym nie zajmują. Nie ma wyjścia - albo go zostawimy albo zaryzykujemy i bierzemy go do siebie. Po godzinie namyślania się pod klatką stwierdziliśmy że bierzemy „Czarnego” do siebie. Ja miałam urlop, więc same nie zostaną w domu.

Okazało się, że czarny wie do czego służy łóżko, więc spaliśmy we czwórkę na kupie, chociaż nasz Max nie był za bardzo zadowolony z tego powodu. Mąż rano wyprowadził pieski i nakarmił a mi zostawał drugi spacer i obiad. Po różnych przygodach pieski znalazły miejsce dla siebie a my się zakochaliśmy w czarnym. Gdy mąż wrócił z pracy wzięliśmy czarnego do samochodu i pojechaliśmy do weterynarza sprawdzić czy czarny posiada może chipa. Okazało się że ma, a właściciela odnaleźliśmy dzięki bazie SAFE-ANIMAL (www.safe-animal.eu). Okazało się że pieska szuka właściciel, który w nasze strony przyjeżdża z pieskami do pracy, a „Czarny” który jak się potem okazało wabił się Rafik, trafił cały i szczęśliwy do swojego Pana jeszcze w tym samym dniu. Nasz Max nieco odetchnął, a my trochę tęsknimy za Rafikiem, ale widać że cieszył się znajdując swojego Pana.

Agnieszka i Patryk Janiszewscy z Murowanej Goślin

Zaufali nam:

×

Masz pytanie? Napisz do nas!

Prosimy o wpisanie danych:

× W czym możemy pomóc?

 

Garfield i Reksio®

oficjalnym znakiem SAFE-ANIMAL

© Paws. All Rights Reserved.


Międzynarodowa Baza Danych SAFE-ANIMAL, ul. Wiatraczna 18, 72-004 Tanowo, Polska



Sprawdź zgodność numeru mikroczipa
ze standardami ISO